Tom Yum Goong 2/The Protector 2
W skrocie:
film/akcja/sztuki walki
Opis:
Tytulem wstepu: Tony Jaa wdarl sie przebojem do swiatowego kina akcji ponad 10 lat temu. Jego Pierwszy film Ong-Bak byl niesamowitym pokazem mozliowsci Muay Thay i samego Jaa. Smiem twierdzic, ze w skostnialym swiecie kina walki, praktycznie ostatnio zmonopolizowanym (kurcze trudne slowo) przez latajace produkcje made in china, pojawienie sie Jaa, bylo wydarzeniem na miare Brucea Lee. Potem byly kontynuacje, Jaa z aktora przeksztalcal sie w w scenarzyste i rezysera i bylo coraz gorzej. Nastapila cisza. Jak sie niedawno dowiedzialem zostal buddyjskim mnichem. Jak sie okazuje, z buddyjskimi mnichami, jest teraz podobnie jak z papiezem - sie zostaje a jak sie przestanie podobac, to sie wychodzi z interesu. Tony wrocil, i chwile potem nakrecil to cudo.
Ogolnie jest zle, a chwilami jeszcze gorzej.
Film probuje twardo udawac, ze ma jakis scenariusz. Nie ma (ten stek bezsensownych wydarzen, bezsensownych pulapek nie zasluguje nawet na miano bzdury). Ale, jak juz wspominalem, nie o scenariusz chodzi, chodzi o bicie w morde. Niestety tu tez jest zle. Tony wyraznie przytyl i sie postarzal, nie za bardzo ma tez nowe sztuczki. Walka na torach w drugiej polowie filmu, troche ratuje sytuacje, ale juz ostateczne starcie jest zalosne. Do tego dochodzi jescze pewien detal realizacyjny, co za idiota postanowil sfilmowac afroamerykanina i taja, ubranych na czarno i walczacych w ciemnym pomiesczeniu? Nie polecam.
Plusy:
- walka na torach jest niezla
- niektore krajobrazy tajlandzkie sa oszalamiajace
Minusy:
- fabularne dno
- walki (w wiekszosci) do dupy
- Rza, w roli tego zlego, glownego twardziela? Naprawne? oh, come on.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz