niedziela, 7 września 2014

Hannu Rajaniemi - Kwantowy Zlodziej

W skrocie:
Hard SF

Opis:
Wreszcie, udalo sie! Przeczytalem kwantowego zlodzieja, choc musze przyznac, ze latwo nie bylo. Nie dlatego zeby powiesc byla nudna, o co to to nie jest arcyciekawa, ale jednoczesnie nie ustepuje w niczym dzielom Stanislawa Lema. No dobra porownanie z Lemem jest z grubej rury, ale naprawde nie na wyrost - mamy fenomenalny, wielowarstwowy, zmieniajacy sie kosmos. Mamy niesamowite technologie ktore dzialaja dla albo przeciw ludzkosci. Do tego mamy glownego bohatera - Zlodzieja, ktory zeby splacic dlug honoru musi zmierzyc sie ze swoja wlasna przeszloscia (szkoda tylko, ze jej nie pamieta - bo kiedys sam sobie kazal zapomniec). No i mamy planete, ktora musi sie zmierzyc z poszukiwaniami zlodzieja (nie odwrotnie). Calosc jest wielopoziomowa i wielowatkowa i na pewno nie da sie tego czytac jako ksiazki do poduszki dla odprezenia. Troche to zajelo, ale warto bylo. Polecam!

Plusy:
- jeden z najlepszych debiutow SF jakie czytalem
- swietnie skonstruowany swiat
- przekonujacy glowni i drugoplanowi bohaterowie
- techologie sa tak opisane, ze nie trzeba bylo 100 stronicowego "Slownika" na koncu ksiazki zeby zrozumiec o co chodzi

Minusy:
- na upartego - mi osobiscie nie podoba sie to co mag zrobil z okladka oryginalu
- chyba po raz pierwszy w zyciu, polecam czytanie polskiego tlumaczenia, boje sie, ze sam bym polegl na angielkiej wersji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz