poniedziałek, 15 września 2014

George R.R. Martin & Trust - Wild Cards I

W skrocie:
ksiazka/zbior opowiadan/SF/superbohaterowie

Opis:
Zeby nikt nigdy nie mogl mi zarzucic, ze nie probuje polubic Pana Martina - przeczytalem nastepna ksiazke. No dobrze, nie jest to w calosci jego ksiazka, ale jezeli dobrze rozumiem sytaucje - jego pomysl. mamy od czynienia ze swiatem wymyslonym przez Pana M. - swiatem w ktorym niedlugo po II Wojnie nad USA rozpylony zostaje obcy wirus. Wirus zabija wiekszosc zarazonych a nieliczynym wybrancom daje rozne super moce (sa jescze inni zmienieni w cos w rodzaju potworow). Mamy do czenienia z marka "Wild Cards" - w zwiazku z czym opowiadanie ramowe, opisujace swiat napisal Martin a reszte pisza mniej lub bardziej znani inni (min. Roger Zelazny). Powiem ogolnie - jest srednio i sztampowo, jakos tak w glebi serca liczylem na to, ze tuzy SF zdolaja wykrzesac z konwencji supebohaterow cos wiecej. Zawiodlem sie. Naprawde mozna sobie spokojnie odpuscic.

Plusy:
- jezeli ktos jest maniakiem komiksow o superbohaterach, to rzecz zdecydownanie dla niego
- niektore moce sa zabawne

Minusy:
- przewidywalne do bolu
- nawet nie proboje byc ambitniejsze niz przecietny komiks
- przeczytalem, ze niejaki Gaiman przyszedl do Martina i proponowal mu postac Sandmana (jescze przed jego publikacja) jako jednej z postaci swiata Wild Cards. Martin odrzucil. Ciekawe czy teraz pluje sobie w brode, bo jeden zeszyt Sandmana ma wiecej fabuly niz ta cala ksiazka...
- bezkrytyczni fani Pana M. i tak to kupia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz