Miley Cyrus – Bangerz
W skrocie:
Pop
Opis:
Tak,
kufa, Miley Cyrus. A co nie wolno mi? A kto mi zabroni??? W zasadzie
nigdy bym nie wpadl zeby posluchac, ale gdzies przypadkiem wpadlem na
recenzje ktorej autor twierdzil ze jest dobrze.
Hmmm.
(tu wszystkie blondynki krzyknely “Dac jej szanse”). Dalem.
Ale
najpierw zaczne od czegos innego – Miley bylo ostatnio pelno w mediach:
gole cialo tu, gole cialo tam. SKANDAL, panie. Wiec, powiem krotko –
wszyscy ktory krzycza skandal powinni sie pierdolnac
w czache. Coz innego robily w latach 80tych Sabrina i Samanta Fox?
Nic. A nawet wiecej bylo pokazywane. Jedynym skandalem jest tu ze Miley
nie za bardzo ma jeszcze co pokazywac, wiec nie chodzi o obraze
moralnosci, ale raczej o obraze dobrego smaku (a wiem
cos o tym, pamietajcie ze jestem w wieku w ktorym faceci slinia sie na
takie malolaty – a tu nic, mnie nie bierze, ZERO).
Dobra pojezdzilem sobie, teraz bedzie o muzyce.
Plyta
jest doskonale zrealizowana, widac, ze robili ja zawodowcy. I nic
ponadto. Brakuje genialnosci (lub oryginalnosci) ktora odroznia dziela
od produktow masowych. Jednoczesnie mysle ze przeboj jest murowany,
bo wysoka jakosc realizacji powoduje, ze ta przecietna plyta i tak
odstaje od dzisiejszego badziewnego popu. Powiem wiecej, plyta ma nawet
pewna wartosc humorystyczna – w jednej piosence Miley z calym
przekonaniem spiewa „i´m a music rebel“…
Plusy:
-
Dobre rzemioslo
Minusy:
-
Tylko rzemioslo
-
Brak jakiegokolwiek punktu odniesienia ktory sprawi, ze ktos bedzie te piosenki kojarzyl z Miley Cyrus.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz