Marcin Przybylek - CEO Slayer
W skrocie:
fantastyka bliskiego zasiegu/kryminal/obyczajowa/...
Opis:
Niedaleka przyszlosc, Warszawa, korporacje. Prawie kazda z nich ma w swoim szefostwie jakiegos skurwysyna (zadne zaskoczenie). Tylko, ze tym razem, ktos sie za tych niedobrych szefow wziol. Dostaja ciegi az milo a sprawca jest nieuchwytny. Sciga go policja, wynajeci detektywi.
W sumie brzmi jak opis niezlego kryminalu? I faktycznie moglo nim byc. Po ostatniej fascynacji powiesciami Edelmana (recenzja Multireala niedlugo) bardzo napalilem sie na futurystyczna wizje Polski. I tu jest plus powiesci, ta wizja nie zawodzi, jest jasno, przejzyscie, futurystycznie i sensownie. Niestety jest tez przewidywalnie, w swiecie Przybylka, nie dokonala sie jakas wieksza rewolucja naukowa, wiec wynalazki sa raczej rozwinieciem trendow ktore teraz widzimy. Kazdy, kto choc troche interesuje sie technologia, nie bedzie zaskoczony.
Do tego powiesc cierpi na brak tozsamosci, w sumie to kryminal, tylko watki obyczajowe sa niesamowicie rozbudowane - wielostronicowe sceny ze szkolen albo z zycia korporacji skutecznie rozwadniaja w sumie ciekawa historie. Nie wiem, byc moze CEO slayer, ma za zadane budowanie swiata, w ktorym beda sie rozgrywac kolejne powiesci, ale jak dla mnie skutecznie przynudza.
Mozna, ale nie trzeba.
Plusy:
- sensowna wizja przyszlosci
- fajny watek kryminalny
- ciekawe sceny z zycia korporacji
Minusy:
- zmiksowanie tego jest mdle i raczej nudne
- calosc robi wrazenie raczej zlepka roznych historii niz sensownej powiesci

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz